Landing page — co to jest, przykłady i jak go zrobić
Landing page to pojedyncza strona zbudowana wokół jednego celu — zapisu, kontaktu albo zakupu — pozbawiona rozpraszaczy w postaci menu i odnośników w bok. Różni się od zwykłej podstrony tym, że nie informuje, tylko prowadzi do jednej decyzji. Skuteczność mierzy się na niej wyłącznie współczynnikiem konwersji, a nie liczbą odsłon.
Poniżej: czym landing różni się od strony ofertowej, z jakich elementów się składa, jak wyglądają jego typowe warianty i czym różni się landing przygotowany pod kampanię reklamową od tego, który ma zbierać ruch z wyszukiwarki. Na końcu lista błędów, które najczęściej widujemy w projektach trafiających do nas do poprawy.
Strona firmowa odpowiada na wiele pytań naraz: kim jesteśmy, co robimy, ile to kosztuje, jak się skontaktować. Ma rozbudowane menu, bo użytkownik może przyjść z różnych powodów. Landing page działa odwrotnie — zakłada, że wiadomo, po co ktoś tu trafił, i usuwa wszystko, co mogłoby go od tego odwieść.
Praktyczne konsekwencje tej różnicy:
Rozróżnienie, które oszczędza sporo pieniędzy: jeśli chcesz, żeby strona przynosiła ruch z wyszukiwarki miesiąc po miesiącu, potrzebujesz podstrony ofertowej w strukturze serwisu — z pełną nawigacją, linkowaniem wewnętrznym i treścią pokrywającą temat. Jeśli chcesz maksymalnej konwersji z płatnego ruchu w krótkim okresie, potrzebujesz landing page’a. Próba połączenia obu funkcji na jednej stronie zwykle kończy się tym, że żadna nie działa dobrze.
Najczęstszy wariant w usługach B2B. Strona oferuje coś w zamian za dane kontaktowe: bezpłatną wycenę, konsultację, audyt, materiał do pobrania. Układ: nagłówek z konkretną obietnicą, trzy–cztery punkty mówiące, co dokładnie dostaje odbiorca, formularz z minimalną liczbą pól, dowód wiarygodności. Przykład nagłówka, który działa: „Bezpłatna wycena strony w 24 godziny” — jest konkret i termin. Przykład, który nie działa: „Zapraszamy do kontaktu”.
Typowy dla szkoleń, kursów i pojedynczych produktów. Dłuższy od poprzedniego, bo musi obsłużyć wszystkie wątpliwości przed zakupem: co dokładnie kupuję, dla kogo to jest, ile kosztuje, co jeśli mi się nie spodoba. Cena podana wprost — jej ukrycie na landingu sprzedażowym obniża konwersję, bo część odbiorców wychodzi właśnie po to, żeby jej poszukać gdzie indziej.
Najprostszy technicznie i najkrótszy: nagłówek, kilka zdań o tym, czego dotyczy wydarzenie, termin, jedno pole formularza. Im mniejsze zobowiązanie po stronie odbiorcy, tym mniej treści potrzeba, żeby je uzasadnić. Rozbudowywanie takiej strony do trzech ekranów zwykle szkodzi.
Wariant dla firm usługowych działających na konkretnym terenie. Ma sens wtedy, gdy każda taka strona zawiera własną treść: zakres usług w danej lokalizacji, realizacje, dane kontaktowe. Generowanie kilkudziesięciu identycznych stron różniących się wyłącznie nazwą miasta jest praktyką, którą wyszukiwarka traktuje jako treść niskiej jakości — i najczęściej nie indeksuje ich wcale.
Przycisk z napisem „Wyślij” albo „Kliknij tutaj” nie mówi nic o tym, co się stanie po kliknięciu. Skuteczne wezwanie nazywa efekt z perspektywy odbiorcy: „Chcę bezpłatną wycenę”, „Pobierz poradnik”, „Zarezerwuj termin”. Dobrze działa też usunięcie z przycisku wszystkiego, co brzmi jak dodatkowa praca — „Załóż konto i pobierz materiał” konwertuje gorzej niż samo „Pobierz materiał”, nawet jeśli konto i tak trzeba założyć krok dalej.
Przycisk umieszcza się tam, gdzie odbiorca jest gotowy do decyzji — zwykle w pierwszym ekranie i ponownie po sekcji z korzyściami oraz po dowodach wiarygodności. Obok przycisku warto dopisać jedno zdanie zdejmujące ryzyko: informację o braku zobowiązań, czasie odpowiedzi albo możliwości rezygnacji.
To rozróżnienie decyduje o tym, jak stronę zbudować, a bywa pomijane w poradnikach, które traktują landing jako jeden byt.
Landing pod kampanię reklamową ma być spójny z reklamą i szybki. Systemy reklamowe oceniają jakość strony docelowej i przekłada się to bezpośrednio na koszt kliknięcia — strona wolna, niedopasowana do treści reklamy albo pozbawiona wymaganych informacji o firmie podnosi stawkę albo blokuje emisję. Treści może być mało, byle trafiała w obietnicę z reklamy.
Landing zbierający ruch z wyszukiwarki rządzi się innymi prawami. Musi mieć realną treść, bo pusta strona z formularzem nie ma czym odpowiedzieć na zapytanie. Musi też być osadzona w strukturze serwisu — prowadzić do niej linki wewnętrzne, a jej adres należeć do głównej domeny. Landing postawiony na zewnętrznym kreatorze pod osobnym adresem może konwertować świetnie, ale nie zbuduje widoczności Twojej domeny, bo cała wartość zostaje poza nią.
Jeśli planujesz jedno i drugie, najbezpieczniejszy układ to: podstrona ofertowa w serwisie jako baza dla ruchu z wyszukiwarki, plus osobny, krótszy landing pod konkretną kampanię. Wtedy nie konkurują ze sobą o to samo zapytanie. Sam dobór kanałów i budżetu to już temat na osobną rozmowę o reklamie w internecie.
Niezależnie od wyboru: zanim uruchomisz ruch, sprawdź czas ładowania na telefonie i przetestuj formularz od strony odbiorcy — łącznie z tym, czy zgłoszenie faktycznie dociera na skrzynkę i czy nie ląduje w spamie. Kampania kierująca ruch na landing z niedziałającym formularzem to najdroższy możliwy sposób sprawdzenia, że ktoś czegoś nie przetestował.
Rozrzut wynika z tego, co wchodzi w zakres. Sam projekt graficzny i wdrożenie prostej strony z formularzem to najniższy przedział. Powyżej znajdują się projekty obejmujące teksty sprzedażowe, konfigurację analityki, integrację z systemem mailingowym i testy wariantów. Przy kampanii reklamowej koszt landinga warto liczyć razem z budżetem mediowym — strona, która konwertuje o połowę słabiej, podnosi koszt pozyskania kontaktu w każdym miesiącu kampanii.
Nie ma jednej wartości odniesienia, bo wynik zależy od branży, źródła ruchu i wielkości zobowiązania. Zapis na newsletter konwertuje wielokrotnie lepiej niż formularz zapytania o usługę wartą kilkanaście tysięcy złotych, a ruch z wyszukiwarki zwykle lepiej niż zimny ruch z reklamy w mediach społecznościowych. Sensowny punkt odniesienia to własny wynik sprzed zmiany — porównuj landing z jego poprzednią wersją, nie z cudzymi statystykami.
Tak, ale pod warunkiem, że ma realną treść i jest częścią serwisu, a nie samotną stroną z formularzem na osobnym adresie. Wyszukiwarka potrzebuje czegoś, co odpowie na zapytanie — trzy hasła i przycisk tego nie zrobią. W praktyce strona docelowa nastawiona na ruch z wyszukiwarki zbliża się formą do rozbudowanej podstrony ofertowej i to jest właściwy kierunek, jeśli zależy Ci na ruchu bezpłatnym.
Tyle, ile naprawdę potrzebujesz do pierwszej rozmowy — w większości przypadków dwa lub trzy. Każde kolejne pole zmniejsza liczbę wypełnień, a dane w rodzaju stanowiska, budżetu czy wielkości firmy zbierzesz w rozmowie, jeśli kontakt okaże się wartościowy. Wyjątkiem są sytuacje, w których formularz ma świadomie odsiać przypadkowe zgłoszenia — wtedy dodatkowe pola pełnią rolę filtra i to jest decyzja, nie przeoczenie.
Jeśli kampania kieruje ruch z różnych grup odbiorców albo z różnymi obietnicami, jeden landing będzie kompromisem dla wszystkich i optymalnym rozwiązaniem dla nikogo. Prościej i taniej jest przygotować wariant na każdą wyraźnie odrębną grupę — zwłaszcza że różnice dotyczą zwykle nagłówka, listy korzyści i dowodów wiarygodności, a nie całej konstrukcji strony.
Zanim zabierzesz się za projekt, warto ustalić, do kogo dokładnie mówisz — pomoże w tym tekst o tym, jak określić grupę docelową. Same teksty na stronę pisze się według zasad opisanych w artykule o SEO copywritingu, a jeśli wolisz oddać całość w jedne ręce, zajmujemy się tym w ramach projektowania stron internetowych.
Zrobimy bezpłatny wstępny przegląd Twojej strony i pokażemy, gdzie tracisz widoczność – bez zobowiązań.
Tel: 603 338 970
E-mail: kontakt@emm8.pl
Skontaktuj się